Ciężko jest przekazać słowami lub zdjęciami unikalność tego miejsca...
Powierszchnia - ok. 115km2
Jezioro faktycznie jest zagłębieniem na szczycie solnej góry o głębokość do 6 km. Woda jeziora jest o 22m niżej poziomu morza. Solność wody sięga 300g/l - jest takim samym jak w morzu Martwym.
W Wołgogradzie na długo nie zatrzymujemy się - jedziemy do jeziora Baskunchak. To tak słone jezioro, że człowiek jak v morzu Martwym jest wypychany na powierzchnie przez wodę. Jest na prawdę gorąco - 39 stopni, Disko trzyma się, temperatura płynu 95C, oleju - 118-120C. Wynajmujemy UAZa na przejażdżkę do jeziora - samim nie ma możliwości dojeżdżać wprost do wody - tutaj wydobywają sól i terytorium jest chronione. A i jeździć po soli nie zbyt zdrowe dla auta .. Fakt, utopić się w tej wodzie nie da się. Można tylko leżeć na wodzie, i to tylko na plecach. Przy probie pływania na brzuchu woda obraca. Po wyjściu z wody sól krystalizuje się na każdym włosku. Wrażenia są fantastyczne, powietrze i widoki - też.
Spędzamy dwie godziny nad jeziorem, wracamy do wsi Nizhniy Baskunchak już po zachodzie słońca, myjemy się pod prysznicem i wracamy w kierunku Achtubinsk. Wzdłuż drogi rośnie kilka nie dużych drzew - zatrzymujemy się na noc. Szarańcza wokół, w pobliżu linia kolejowa. Ale jesteśmy zmęczeni doświadczeniami i nic jest przeszkodą. Przejechaliśmy 612km.
My dzisiaj jedziemy do Kazachstanu! Śniadanie i w drogę. Ciepło, dwukrotnie zatrzymuje nas rosyjska policja. Pierwszy raz są przyjaźni, pytają skąd i dokąd jedziemy, i życzą dobrej drogi. Drugi raz nie jest tak fajnie.. chciałby nam wmówić ze przekroczyliśmy linią ciągłą (specjalnie stał tak, że przy zatrzymaniu się musisz przejechać przez ciągłą linię na boku drogi, lub będzie musiał podchodzić do auta z 200m). Ale widocznie był zbyt leniwy, aby wypełnić papiery na mandat cudzoziemcom, a my nie byliśmy pojętni, że mu się chcę kasy. W Rosji i Kazachstanie trzeba pilnować linii ciągłych i zakazu wyprzedzania - to lubiany sport drogówki.
Na granicy pełny bałagan w porównaniu z przejściem Burachki(Łotwa-Rosja) - ale personel jest przyjazny, przejście granicy w ciągu 20 minut - tutaj nie ma aut z europejskimi blachami oprócz nas Do strony kazachskiej jeszcze 8 kilometrów i rzeka Kigach.
Również przyjaźnie i szybko, ale pasażer pieszo i przez osobny punkt kontrolny dla pieszych. Straż graniczna z karabinami maszynowymi - po jaką cholerę? Za granicą urwanie głowy - każde auto okrążają “kantorzy” i sprzedawcy ubezpieczeń. Ubezpieczenie trzeba kupić - inaczej mogą być problemy z kazachską policją, a mandaty tam są wysokie. I jeszcze problem je zapłacić. Wymieniam 100 euro na kazachskie tenge, kupuje ubezpieczenie, reszta będzie na paliwo dopóki nie wymienimy gdzieś w banku na lepszych warunkach. Policja nas nie zatrzymywała, więc i ubezpieczenie nie było potrzebne..
Skręcamy w prawo i jedziemy do Ganyushkino przez Safonowkę - ta droga jest lepsza, choć na mapie jest drugorzędna. Od Ganyushkino zaczyna się droga do piekła. Nic nie możemy zrobić - musimy dostać się do Atyrau, stamtąd będzie lepiej. 280 km jechaliśmy 6 godzin.. Nocujemy na północ od Atyrau - probowaliśmy dostać się do wody (rzeka Ural), ale brzegi wszędzie zabudowane - wszyscy lubią wodę.
Przejechaliśmy 664km.
created with
Website Builder Software .