Każda droga ma swój początek i swój koniec. Ważne żeby tych dróg było jak najwięcej.
Czytaj więcej Wyruszyliśmy z Wilna wcześnie, o 5 rano. Najbardziej obawialiśmy się, że będzie kolejka na granicy Łotwa - Rosja i nie zdążymy do wieczora dojechać do hotelu Intourist w Wielkim Nowogrodzie. Hotel był potrzebny aby dostać pieczątkę gdy podróżuje się po Rosji dłużej niż 3 dni. To jest formalność, ile razy już byłem w Rosji i nikt przy wyjeździe na to nie patrzy, ale papierek z pieczątkami przybycia-wybycia ma być. Nigdy nie wiadomo na kogo trafisz w budce kontroli paszportów, a płacić mandat żadna ciekawostka.
Trasę mieliśmy przygotowaną, jednak się okazało, że przy przygotowywaniu trasy po zwykłych drogach w Basecamp miałem ustawienie Offroad. Trasa została ułożona odpowiednio - czyli byle jakimi drogami. Offroad nam się zaczął gdzieś 100km za granicą :D Generalnie drogi prezelotowe w Rosji teraz już są dobre, jeżeli nie powiedzieć rewelacyjne. Ale drogi gdzieś pomiędzy wsiami mogą bardzo zaskoczyć.
Kolejki na granicy prawie nie było. Gdzieś 1.5 godziny i my w Rosji. Tankowanie i kierunek Pskov, potem Luga, droga dobra, jedzie się spokojnie. 80km za Pskowem odbijamy wprawo, w stronę Wielkiego Nowogrodu. Wąski asfalt nie wywołuję żadnych podejrzeń, jednak po trochę droga robi się coraz gorsza, pojawiają się jamy, ich coraz więcej. Próbujemy lawirować pomiędzy nimi, jednak za jeszcze 10km to traci wszelki sens.. zaczynami zastanawiać się, czy to już gruntówka, czy tyle jam na asfalcie, że wygląda jak gruntówka :) Spuszczamy powietrze z opon, zostawiamy 1.9 bara, jest trochę lepiej.
Do W. Nowogrodu docieramy około godziny 19-ej. Nie mamy rezerwacji, bo nie byliśmy pewni, że damy radę dojechać. Hotel pełen jakichś Chińczyków i Japończyków, jednak pani wyszukuje nam 3 biznesowe dwójki za 1600 rubli osoba/noc. Po przeliczeniu wychodzi że pokój kosztuje nas 48 Euro, śniadanie jeszcze 7 Euro. Pieczątki będą - bez problemu, z pierwszego słowa wiedzą o co chodzi. Pokój ok, całkiem przyzwoity. Za taki gdzieś na Zachodzie płaci się ok 90 Euro. Parkujemy się na hotelowym parkingu strzeżonym. Kąpiemy się i idziemy do miasta - chcemy obejrzeć nowogrodzki Kreml i coś zjeść.
Kreml jest duży i stary, robi wrażenie swoimi ścianami i wałami. Miasto w tym miejscu powstało w 859 roku. Faktycznie ludzie w tym miejscu mieszkali już dużo wcześniej, tutaj krzyżowało się dużo dróg, towar był wieziony i z zachodu, i ze wschodu. Oglądamy pomnik tysiąclecia Rosji, na którym wokół dzwona stoją ludzie, którzy mieli duże znaczenie dla tego kraju. Na terytorium Kremla również znajduje się pomnik dla żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zginęli w drugiej wojnie światowej i w pamięć o nich pali się Wieczny Ogień. Wokół wianki i kwiaty, widać że ludzie tutaj nie zapomnieli tego horroru wojny i szanują pamięć tych którzy nie wrócili. W ogóle w Rosji takich pomników, większych lub mniejszych można spotkać w każdym zakątku, i gdzie by to nie było tam zawsze widzieliśmy wianki i kwiaty.
Wychodzimy na brzeg rzeki Volkhov - to kiedyś była bardzo ważna droga handlowa. Teraz tutaj pływają statki wycieczkowe - obok duże jezioro Ilmen. Na brzegu widzimy kawiarnią - wstępujemy. Zamawiamy, zupę, szaszłyk, piwo - po długim dniu potrzebujemy porządnej kolacji. Gdy wychodzimy już jest ciemno - jednak tutaj inny pas czasowy i słońce idzie spać wcześniej niż w Litwie lub Polsce. My też już idziemy prosto do hotelu - jutro jedziemy dalej na północ i niema kiedy szaleć po nocach:)
created with
Website Builder Software .